Choć zarwana, ale co za wspaniała noc!

submitted by edited

Śniłem fantastyczny, beztroski sen, w którym między innymi:

  • Piłem wódkę z moją teściową w bardzo miłej atmosferze.
  • Spotkałem się ponownie z moimi dawno niewidzianymi (we śnie) przyjaciółmi i towarzyszami.
  • Przemaszerowałem przez miasto, niepokojąc dobrych obywateli smartfonem na kiju od miotły, udającym licznik Geigera do pomiarów awaryjnych.
  • Złożyłem szybką wizytę w kasynie, gdzie zhakowałem ich wyświetlacze, aby pokazać wezwanie do działania dla personelu, aby się zjednoczył i przejął kontrolę nad lokalem.
  • Wpadłem na konferencję żółtych związków zawodowych, udając zaproszonego eksperta, i wygłosiłem błyskawiczną prelekcję na temat anarchosyndykalizmu, rozdając ulotki ZSP.
  • Zakłóciłem ślub kościelny (w poznańskiej katedrze, ze wszystkich możliwych miejsc!), namawiając chór do zaśpiewania „Sixteen Tons” z moim głośnym wstępem „To piosenka, która mówi nam, dlaczego silne związki są absolutnie potrzebne”. Ledwo unisłem skórę, zjeżdżając po poręczy schodów kościelnych, u podstawy których…
    …otworzyłem oczy w radosnym nastroju, śpiewając „Aquarius” z musicalu „Hair”, tylko po to, by znaleźć się (wstrząśnięty, ale nie zmieszany) w mrocznej i dziwnej alternatywnej rzeczywistości.

Cóż więc zrobimy z tak miło rozpoczętym dniem?

Podziękowania dla Ilony Andrews, której Innkeeper Chronicles odpowiednio przygotowały mój umysł.

Dla Zenobii Żaczek, która sprawiła, że moje serce poczuło, jak bardzo brakuje mi prawdziwego, bezpośredniego działania.

Do mojej ukochanej zmarłej Nataszy, która otworzyła nowe, jasne i przestronne przestrzenie w mojej duszy, które teraz powinny zostać ponownie zamieszkane.

Kocham was wszystkich, ludzie. Inny świat jest tuż za rogiem! Po prostu się obudźcie! Albo cokolwiek!

0
1

Log in to comment

Insert image